Do Aldenbauera



Z nasienia gwiezdnego przybyły

Zrzucił niebiańskiej skorupy pokrywy

Siedząc na skraju horyzontu

nadczekiwał sprężystego lontu



O tak profesorze!

Podniosły się kłęby watki

tak, tej właśnie co zwisająca

wstęga się trzyma



Tak oto zstąpił z niebios twór o, ten

przyjął go prosty lud w wielki dzień

knagą swą mistyczną kreując

Ulala o Wielki Mędrcze!- mówiąc

przyzeczenie



Chłop potengom jest i basta!

Dawaj babo ciasta!

Spieprzaj dziadu, chamie zryty

toć na codzień jadasz szmity



Oj ty babo, kugo jedna

ja ci dam te tęgie cięgna

Popamiętasz ongiś dzień

jako przyzeczenia dzień

Cisza



Przedpotopowym wózkiem jadę

lekko unosząc się nad ziemią

dotykam głową chmur



Nic tylko ciepłe lenistwo



Przyjemność z podróży

niezachwiany spokój

radość z życia

czucia

Historia



Chłopiec bawi się zapałkami

dziewczynka na to patrzy

zabija chłopca, kradnie zapałki

Bo zarabiać jakoś trzeba



Smutne życie daje jej w kość

którą zabiera pies, bo w końcu

już od urodzenia mu wmawiano,

że nie dla niego kiełbasa



Wyborcza tak samo- opium dla mas

religijne głupstwo z człowiekiem zamiast Boga

Wszystko za przyzwoleniem mas

widzących to wszystko przez szklany ekran


Leopold chytrze naskoczył na żółwia mówiąc:

-żółwiu, gdzie?

-Jak to gdzie?

Czyż żółwik miał na myśli to co zając

który chytrze kucając

poprosił o twardy korzec?

Nie, moi drodzy.

Leopold marzył o chocholcu ostrym niczym papryczka chilli

albo łasabi, z łazankami

Garfield by nimi nie pogardził

Jednak pomarańczowy przyjaciel bardziej jest zajęty

rozpruwaniem swoich wnętrzności przez Jasona

lub Freddiego którego gra Mick Jagger.



Niejednoznaczna propozycja została odrzucona

a Leopold wrócił do swego ciemnego zaułka bez

użycia żółwia, gdyż biedak w skorupie nie znalazł

tego czego szukał całłłłłłłą noc.



A co się stało z żółwiem spytacie?

Skończył jako naleśnik na autostradzie

jednak niedobry bo bez marmolady.

Ani dżemu. A Garfield zrobił się czerwony jak cegła,

po czym został wrzucony do pieca.


Więcej na: www.spojrzenia.com

szukajcie tarzanno


Dumanie


Zwarty i gotowy
wspominam stare dzieje
Litościwie błądząc w Puszczy Mrocznej Knieje
upominam pamięć o spryt i odwagę,
by nie uciekły przed naporem zapomnienia

Leżę na lasu murawie
piłka na której się obracam rośnie wciąż
A ciśnienie w niej grzechoczące daje o sobie znak
sercem bicia dudnieniem natury uderzenia
pomiędzy słupki liściaste.

Okowy skowyt podkowy tętęt kopyt upomina mnie
o cywilizacji złym pędzeniu tempie.
Naturalistyczna chwila mija, budząc leśnego buszmena
ze słodkiej stagnacji chwili.